Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

#88 Płatki jęczmienne

#88
Płatki jęczmienne z brzoskwinią, pomarańczą i poppingiem z amarantusa

Moja mama zaskoczyła mnie płatkami jęczmiennymi. Już kiedyś próbowałam je w sklepie upolować, ale jakoś nie udało mi się ich znaleźć. A tu proszę. Wiedziałam, że muszę spróbować je w najprostszej wersji, aby potem wariować z różnymi kombinacjami. Bardzo mi zasmakowały, więc myślę, że jeszcze nie raz zagoszczą w mojej miseczce.

Chillu w domu jednak nie było, znajomi wzywali ;) Za rzadko tutaj jestem. Dzisiaj zapewne większość dnia spędzę w kuchni - mój brat ma jutro urodziny, więc czeka mnie pieczenie tortu, ciast i przygotowanie imprezy.

I ciągle odsuwam chęć zrozumienia wszystkiego, co się dzieje. 
Keep going. Keep calm. Let it go.

sobota, 21 lutego 2015

#74 Drożdżowe

#74
Babcine ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką z dżemem brzoskwiniowym oraz  z dżemem śliwkowo-jabłkowym z cynamonem

Babcia wczoraj przywiozła mi całą blachę ciasta drożdżowego. Wie, co lubię. Dzisiaj zakupowa sobota, więc szybkość przygotowania śniadania miała grać dzisiaj główną rolę. W ten sposób, nawet nie musiałam nic robić, śniadanie już czekało w kuchni :)
Uciekam na zakupy, a potem do fryzjera. Wolne ♥
Udanej soboty, wypoczywajcie! :)

niedziela, 21 grudnia 2014

#12 Słoiczki obfitości na już i na wynos

#12
Słoiczki z jogurtem greckim, płatkami owsianymi i jaglanymi, amarantusem, owocami (truskawki i brzoskwinie) oraz z frużeliną jagodową.

Znowu letnie smaki, chyba tęsknię za słońcem. Takie słoiczki robię bardzo często, w przeróżnych formach. Zawsze są fenomenalne ♡. Dzisiaj jeden na śniadanie, a drugi na przekąskę do samochodu.
Tak, to moje ostatnie śniadanie w Poznaniu, w końcu mogłam jechać do domu na święta :) Podróż była... ciekawa ;) Gdyby nic się nie działo, pewnie byłoby nudno. W prawdzie droga spokojna, trochę popadało, ale nie za mocno. Jednak zamiast niecałych 3 godzin jechałam 4... Dlaczego? No cóż... moja nawigacja trochę sobie ze mnie dzisiaj żartowała :P Zamiast trasy, którą wybrałam poprowadziła mnie płatną A2 (30 złotych przy bramce bolało :() to jeszcze wkradło się jakieś opóźnienie i nie zjechałam w odpowiedni zjazd. Dodatkowe 50 km wcale mnie nie śmieszyło. No nic, traktuję to jako nauczkę na przyszłość, tą trasą jechałam pierwszy raz, więc jakoś to przeboleję ;) (Chociaż wolałabym nową super miseczkę i kubek za te 3 dyszki ;)). Najważniejsze, że już siedzę w domku, przy przed chwilą ubranej, obłędnie pachnącej choince i cieszę zmysły zapachem kolejnego piernika w piekarniku ☃


Copyright © 2014 Śniadaniuję.
Designed By Blokotek